FAQ
Szukaj
Użytkownicy
Grupy
Galerie
Zaloguj
Rejestracja
Napisz odpowiedź
Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości
Emotikony
Więcej Ikon
Kolor:
Domyślny
Ciemnoczerwony
Czerwony
Pomarańćzowy
Brązowy
Żółty
Zielony
Oliwkowy
Błękitny
Niebieski
Ciemnoniebieski
Purpurowy
Fioletowy
Biały
Czarny
Rozmiar:
Minimalny
Mały
Normalny
Duży
Ogromny
Zamknij Tagi
Opcje:
HTML:
NIE
BBCode
:
TAK
Uśmieszki:
TAK
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Uśmieszki w tym poście
Kod potwierdzający: *
Przegląd tematu
Autor
Wiadomość
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pon 15:49, 09 Kwi 2012
Tamashi robił posłusznie to, o co Shanae prosił, nie był bowiem w stanie analizować czegokolwiek. Ściskał syna za rękę, równocześnie mając zamknięte boleśnie oczy. Szczypało go całe ciało, jedna z nóg zdawała się promieniować bólem, jednak nie zwracał na to uwagi.
Bał się chwili, gdy paluszki syna w jego dłoni staną się zimne.
Obudził się jakiś czas później w łóżku. Niemal natychmiast podniósł się do siadu.
Zorientował się, że jedna z jego nóg jest usztywniona, a dłonie i plecy wysmarowane miał jakąś maścią.
Wstał z posłania, opierając się na jednej nodze i mimo bólu i zawrotów głowy, ruszył do drzwi. Musiał natychmiast dowiedzieć się co się stało.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pon 15:31, 09 Kwi 2012
Shanae wciągnął gwałtownie powietrze, słysząc szept smoka. Popatrzył na dziecko w jego ramionach, boleśni świadomy, że zostało mu jeszcze tylko kilka chwil życia.
- Tamashi... - pokręcił delikatnie głową, nie wiedząc, co mu odpowiedzieć. Tameari spojrzał na ojca rozpaczliwie.
- Przemień go - poprosił niemal płaczliwie, a starszy wampir przełknął ślinę. To mógł zrobić. Nachylił się nad prawie martwym dzieckiem, wsłuchując się w jego krew. Jego ciało było zbyt zniszczone wewnętrznie, by wampir mógł go bezpiecznie przemienić. Spojrzał w stronę martwej kobiety.
- Przepraszam - powiedział cicho do smoka i wyciągnął rękę, koncentrując się na energii, tkwiącej jeszcze w ciele Elizabeth. Zebrał ją i niemal siłą upchnął w ciele chłopca, który wygiął się pod jej wpływem i otwierając oczy ze strachem. Dało mu to kilka dodatkowych minut życia, co Shanae zaraz wykorzystał.
- Daj mi go - powiedział łagodnie do Tamashiego, wyciągając chłopca z jego objęć. Ułożył Tamaneę na swoich kolanach i pochylił się, wbijając kły w jego szyję. Upił kilka łyków i odsunął się, sięgając ręką do swojej szyi. Wbił paznokcie w skórę, rozdrapując ją mocno, aż krew pociekła ciemnym strumieniem po bladej skórze. Przytulił dziecko do siebie, naprowadzając jego usta na ranę.
- Pij - mruknął cicho, używając delikatnego czaru sugestii. Poczuł usta małego smoka przysysające się do jego rany i zmrużył oczy, sięgając do swego daru i kumulując go we krwi. Przycisnął chłopca mocniej, nie pozwalając mu się odsunąć. Wiedział, że chłopca to boli, że krew wydaje mu się nagle płynnym ogniem, który pali jego wnętrze. Zamknął oczy, trzymając Tamaneę w objęciach gdy umierał i odradzał się jako wampir. Poczuł małe kiełki nowego wampira, wbijające się brutalnie w jego ciało, drobne palce zaciskające się na jego ramieniu.
- Spokojnie... Powoli - powiedział cicho, czując ból, gdy chłopiec nieumiejętnie pożywiał się jego krwią. Miał tylko nadzieję, że Tamashi nie znienawidzi go za ten czyn.
Tameari w tym czasie pomógł ojcu się podnieść do siadu, uważając, by nic u się nie stało. Przytrzymywał go w razie potrzeby, patrząc na przemianę braciszka.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pon 12:49, 09 Kwi 2012
Tamashi leżał chwilę w bezruchu. Zupełnie nie wiedział co się wokół niego dzieje. Słyszał jakieś głosy i szumy, czół ból, ale nie wiedział gdzie było jego źródło. Nie wiedział ile to trwało, ale w końcu ocknął się, zupełnie zdezorientowany. Patrzył w nieruchomą twarz Elizabeth i jego dziecka, wszystko wokół wydawało mu się zamazane.
-Tamanea? - wydobyło się ochrypłe z jego gardła, a on drżącymi dłońmi ujął twarz syna.
Zaraz opuściły go jednak siły, opadł więc na glebę, uwalniając tym samym Tamaneę od swego ciężaru.
Przyłożył palce do szyi chłopaka, nie wyczuł jednak pulsu. Łzy gwałtownie opuściły jego oczy, kapiąc obficie na ubranie młodego smoka. Zapomniał na chwilę o żonie.
Obrócił głowę i dopiero wtedy zorientował się, że jest przy nim Shanae.
-Błagam, ratuj go! - wydawało mu się, że krzyknął te słowa, choć nie był do końca pewien, bo nic nie usłyszał.
Ponownie pochylił się nad ciałem Tamanei i przyciągnął go do siebie.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pon 10:56, 09 Kwi 2012
- Tameari! Wracaj! - Shanae biegł za synem, próbując go dogonić. Widział dym i doskonale wiedział, w którym kierunku zmierza młody wampirek.
- Nie! - sześciolatek przyspieszył tylko. Jego jasne ubranie było zabrudzone krwią Akiry. Niebianin wrócił pijany do domu, obwieszczając z radością, co zrobił. Shanae nie zdążył nawet zareagować na jego słowa, gdy Tameari rzucił się na blonyna i po prostu rozerwał mu gardło, a potem wybiegł. Starszy wampir instynktownie przeskoczył wykrwawiającego się Akirę i ruszył za synem.
Bardzo szybko dotarli na miejsce pożaru. Shanae złapał syna za rękę, zanim ten bezmyślnie wbiegł do palącego się domu.
- Zaczekaj tu! Jesteś za młody, ogień cię zabije natychmiast - warknął, samemu ruszając do przodu. Usłyszał trzepot gdzieś wyżej, zaraz potem krzyk syna. Podbiegli do leżących na trawie ciał.
- Tamashi! - starszy wampir natychmiast sprawdził puls ukochanego, zaraz robiąc to samo z żoną smoka. Syknął, nie wyczuwając u niej oznak życia. Popatrzył na swojego syna, który próbował dostać się do młodszego braciszka, wciąż osłoniętego ciałem Tamashiego.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Nie 20:53, 19 Lut 2012
Tamashi czuł podświadomie, że coś jest nie tak. Nie wiedział jednak, co dokładnie. W pierwszym odruchu chciał nawet polecieć do Shanae, by zobaczyć, czy wszystko z nim w porządku, jednak zdawał sobie sprawę, że to nie o wampira chodzi.
Był na targu, kupował jedzenie do domu. Kilka godzin wcześniej zostawił Elizabeth i Tamaneę w domu. Niemal instynktownie szedł teraz w kierunku własnego mieszkania. Coś było nie tak.
Jego podejrzenia tylko się pogłębiły, gdy dostrzegł nad linią lasu chmurę dymu. Wtedy to rozłożył skrzydła, nie przejmując się ani kurtką, ani zakupami.
~~~
-Tamanea! Elizabeth! – krzyczał, starając się swoją mocą wygasić otaczające go płomienie.
Szedł z głową jak najniżej, sprawdzając kolejno każde pomieszczenie. Czuł smród palonych włosów i inne, równie nieprzyjemne zapachy. Oddychał ciężko, starał się wciągać wystarczająco dużo powietrza, równocześnie nie wdychając dymu, jednak było to niemożliwe. Starał się nie zwracać na to uwagi.
Wchodził po schodach, słyszał, jak nadpalone drewno trzeszczy mu pod stopami. Kaszlał, oczy mu łzawiły, jednak był zdeterminowany.
Nie miał wystarczająco dużo mocy, by ugasić ogień, jednak zdołał powstrzymać jego rozprzestrzenianie się. Wiedział jednak, że zbyt długo nie wytrzyma. Ale musiał znaleźć Tamaneę, musiał uratować syna i żonę.
-Tamanea! – wrzasnął jeszcze raz, jednak jego głos ledwo przedostał się przez hałas wywołany pożarem.
Nie myślał wtedy o tym, że pali się jego dom, jego dobytek... Najważniejsze było życie jego rodziny.
Gdy znalazł ich w jednym z pomieszczeń, jego serce stanęło. Ciało Elizabeth, zupełnie nieruchome, skulone było pod oknem. Jej ręka przyciskała kawałek materiału do twarzy Tamanei, prawdopodobnie by ochronić go przed dymem.
Tamashi podbiegł do kobiety, nie przejmując się już wcale łzami spływającymi z jego oczu.
Okno było otwarte, Elizabeth myślała prawdopodobnie o skoku. Smok wziął ją w ramiona, tak samo jak syna i wszedł nieporadnie na parapet. Rozwinął skrzydła i skoczył.
Silne kończyny niewiele mu dały. Odległość do ziemi była niewielka, Tamashi nie zdążył nawet porządnie zamachać skrzydłami. Upadł więc boleśnie na ziemię, ochraniając jednak ciało żony i małego chłopca.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pią 22:10, 30 Gru 2011
Tamashi drgnął nagle, rejestrując kontem oka, że Shanae opada na sąsiednią kanapę. Wziął głęboki oddech, słuchając jego niemrawej odpowiedzi.
Elizabeth wyszła z kuchni, wycierając dłonie o fartuch przewiązany wokół pasa i wypuszczając z pomieszczenia Tameariego i Tamaneę. Zmarszczyła brwi, widząc stan starszego Wampira.
-W porządku, Shanae? - zapytała, zerkając przelotnie na Tamashiego, który też z resztą, nie wyglądał za dobrze.
Ruszyła za gościem do przedpokoju, chcąc otworzyć mu drzwi. Podała małemu Wampirowi jego płaszczyk i odblokowała zasuwkę w zamku. Nie chciała dłużej zatrzymywać Shanae i Tameariego, ponieważ bez trudu dostrzegła, że coś jest nie tak.
-Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś - odparła cicho i grzecznie do chłopczyka, gdy zamykała za nim drzwi.
Gdy wróciła do salonu, Tamashiego już tam nie było.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pią 21:43, 30 Gru 2011
Wampir poczuł się jakby ktoś mentalnie kopnął go prosto w żołądek. Nagła fala zimna i bólu niemal zwalił go z nóg.
Zapomniał. Po prostu wyrzucił go z pamięci, niczym śmiecia, niczym coś zupełnie zbędnego...
Zacisnął zęby, żeby nie powiedzieć za dużo, żeby nagła gorycz nie wylała się z niego w ostrych, raniących słowach. Skoro Tamashi wymazał sobie go z pamięci... To czy kiedykolwiek był poważny w relacjach z wampirem?
Ta myśl tylko dobiła wampira, który usiadł nagle na kanapie, jakby zabrakło mu sił. Uniósł rękę, drapiąc się po czole tak, by ukryć pełne bólu spojrzenie przed starszym.
- Mniej-więcej tak samo - powiedział dość słabo, jednak zebrał się w sobie zaraz. Wstał, próbując utrzymać się na miękkich nogach.
- Tameari! Chodź, wracamy do domu - zwrócił się trochę głośniej i spokojnie w stronę wyjścia z salonu. Nie chciał już tu być, nie chciał przebywać ze smokiem sam na sam w jednym pomieszczeniu.
W myślach jakaś dawna część jego roześmiała się pogardliwie, kpiącym głosem komentując jego głupotę i naiwność.
"Dałeś się wydymać" - mówiła, a Shanae niemal widział własne usta, rozciągnięte w okrutnym uśmieszku i wystające z nich drapieżnie kły. - "Dałeś się wydymać i wplątać w coś takiego... Spierdoliłeś całe swoje życie, naiwnie krocząc za
miłością
do tego mężczyzny, a on zwyczajnie miał cię gdzieś. Zawsze. Oh, jakież to smutne..."
Uspokajał się, jednak jego oczy zabłysnęły czerwienią. Już kiedyś został zraniony... A zraniony wampir to mało bezpieczna i spokojna istota.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pią 21:29, 30 Gru 2011
Smok zmarszczył brwi, nie kontynuując jednak tematu siniaka. Widział, że Shanae skłamał, jednak nie zamierzał w to wnikać. Nie byli przyjaciółmi, żeby się sobie zwierzać.
-Ty za to, wyglądasz identycznie... - odparł, patrząc na jego strój. - Nie pamiętam cię zbyt dobrze, jednak... Chyba nosiłeś się tak samo?
Odwrócił znów wzrok i przełknął ślinę. Czuł rozchodzące się bardzo powoli ciepło, które sprawiało, że jego serce biło coraz szybciej. W jednej chwili zaczął po prostu błagać w myślach o to, by Elizabeth wreszcie wyszła z tej kuchni. Żeby nie byli sami, bo czuł, że długo nie wytrzyma i po prostu upadnie.
Zacisnął palce na oparciu kanapy, nie patrząc na Wampira.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pią 20:53, 30 Gru 2011
Wampir spojrzał na niego, a gdy zorientował się, co było powodem pytania smoka, odruchowo cofnął się o krok do tyłu, zasłaniając szybko ślad włosami i odwracając wzrok, niczym rasowy przykład bycia ofiarą przemocy domowej.
- Tak, można tak powiedzieć - odparł, zbierając w sobie siły i unosząc wzrok. Uśmiechnął się trochę wymuszenie.
- Z wyglądu może nic się nie zmieniłem - mruknął, starając się rozluźnić nagle spięte ciało. - Ty również... Nie wyglądasz inaczej. Oprócz ubrania. Jest jakby bardziej stonowane.
Wiedział, że plecie trzy po trzy. I kłamał, mówiąc, iż nie zauważa różnicy w starszym. Jego zachowanie było inne... Ogólnie wydawał się jakiś matowy, bez życia.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pią 20:23, 30 Gru 2011
Smok przytaknął i oparł się na wyprostowanej ręce o zagłówek kanapy. Nogi lekko mu drżały.
-Tak, trochę ponad cztery lata - odpowiedział, podnosząc wreszcie wzrok na Wampira. - Nic się nie zmieniłe...
I właśnie wtedy znów mignął mu przed oczami siniak na policzku Shanae.
Tamashi zmarszczył lekko brwi, nie dokańczając poprzedniego zdania. Po chwili znów przybrał na twarz wyraz obojętności. Starał się trochę uśmiechnąć.
-Ciężka praca? - zapytał, mając na myśli ślad po uderzeniu.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pią 20:12, 30 Gru 2011
Wampir zacisnął pięść, starając się być spokojnym. Spojrzał na Tamashiego neutralnie, z delikatnym i uprzejmym uśmiechem.
- Jakieś... dwa, trzy miesiące, nie dłużej - odparł, wygrzebując z pamięci datę przybycia do tego miasta. Przesunął językiem po kłach, patrząc na niego... Ale nie w jego oczy, tylko w okolice policzka i ucha.
- Masz uroczego synka... I żonę. Elizabeth jest bardzo miłą kobietą - powiedział uprzejmie, czując, że musi jakoś pociągnąć rozmowę. - Mieszkacie tu już dłuższy czas, prawda?
Cholernie trudno było mu utrzymać ciało na wodzy i nie przysunąć się do smoka, nie pocałować go gwałtownie, nie kochać się z nim rozpaczliwie na stole bądź kanapie. Nie mógł jednak sobie na to pozwolić, dobrze o tym wiedział, a jednak jakaś jego część wrzeszczała wściekle, że mężczyzna nadal należy do niego, że to on powinien stać przy jego boku... Co w nim buntowało się gwałtownie na myśl, że Tamashi ma już inną miłość, kobietę, żonę, że w jego życiu nie było już miejsca dla wampira.
Bo nie było, a Shanae mógł albo się z tym pogodzić i również ułożyć sobie życie albo dławić się własną zazdrością i ranić samego siebie dalszymi "nadziejami".
Uniósł rękę, zasłaniając usta, gdy ziewnął niekontrolowanie, wymęczony kłótnią z Akirą i pracą. Włosy zafalowały, odsłaniając niemal oskarżycielsko sińca, który z jakiś powodów ni cholery nie chciał się zaleczyć.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pią 18:07, 30 Gru 2011
Tamashi odgarnął włosy z twarzy i odwrócił głowę, patrząc na drzwi do kuchni, zza których słychać było śmiech chłopców. Uśmiechnął się bezwiednie niemal, przenosząc wzrok na Shanae.
Automatycznie przybrał wyraz obojętności, stojąc i nie ruszając się.
-Długo tu mieszkasz? - zapytał z czystej grzeczności, opuszczając trochę wzrok.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pią 13:07, 30 Gru 2011
Tameari poczuł nagły ucisk i spojrzał na rodziciela prosząco. To on prosił o szybsze wyjście, ale...
- Nie patrz tak na mnie. Idź - Shanae potarmosił włosy syna, uśmiechając się do niego delikatnie. Młody wampir od razu pobiegł za kobietą i młodszym braciszkiem, chcąc pomóc w sprzątaniu.
Starszy wampir pokręcił tylko głową, unosząc rękę i przeczesując palcami włosy. Ułożył je delikatnie na policzku i spojrzał na Tamashiego. Byli sami... A on nie miał zielonego pojęcia, czy powinien zacząć jakąś rozmowę czy może odpuścić i milczeć.
Zwilżył wargi i poprawił koszulę, patrząc w dół, na swój tatuaż. Uśmiechnął się pod nosem gorzko, jednak zaraz uniósł głowę, patrząc na obraz, wiszący na jednej ze ścian.
Tamashi no Heiwa
Wysłany: Pią 13:01, 30 Gru 2011
Elizabeth nie miała w zwyczaju wtrącania się w nie swoje sprawy, nie zareagowała więc, gdy zobaczyła siniaka na twarzy Shanae. Wstała, z Tamaneą na rękach i uśmiechnęła się do gościa.
-My pójdziemy posprzątać po posiłku, a ty, kochanie - odwróciła się w stronę Tamashiego. - Idź pożegnaj naszych gości.
Ruszyła w stronę kuchni, uprzednio zabierając w wolną rękę tackę. Uśmiechnęła się jeszcze na pożegnanie do Wampira i zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu.
Smok podniósł się z kanapy, starając się nie patrzeć zbyt dużo na Shanae. Starał się w ogóle nie patrzeć.
Shanae Zankoku
Wysłany: Pią 12:38, 30 Gru 2011
Oczy Shanae błysnęły czerwienią, kiedy patrzył na całą trójkę. Odwrócił jednak szybko wzrok, zaciskając trochę mocniej palce na oparciu kanapy. Nie zauważył, że iluzja opadła... Dopiero, gdy poczuł delikatne palce, zgarniające włosy na zraniony policzek, to zauważył.
- Nie chcę być niegrzeczny, ale możemy już wrócić do domu? - zapytał Tameari, ukrywając siniaka przed niepożądanymi spojrzeniami. Z dwojga złego wolał wrócić do domu, do skruszonego już zapewne Akiry niż pozwolić, by tata dalej się ranił, patrząc na obrazek idealnej rodziny, w której skład wchodził Ojciec małego wampirka.
Tak, młody Zankoku wiedział, że niebianina czasem ponosi. Jednak nie mijało dużo czasu, jak Akira wracał z podkulonym ogonem, przepraszając. Wtedy znów stawał się tym samym, kochającym i czułym partnerem, co zawsze.
... Aż do kolejnego wybuchu.
Shanae uśmiechnął się trochę nerwowo, patrząc na syna i czując ból przy dotknięciu sińca. Z jednej strony cieszył się, że Tameari jest bystrym i spostrzegawczym dzieckiem, a z drugiej... czasem był aż za bardzo taki.
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Forum www.circleofoccultscience.fora.pl Strona Główna
~
Wschód
Skocz do:
Wybierz forum
Na początek.
----------------
Regulamin
Opis świata
Karty Postaci Alternatywnych
Karty postaci
----------------
Uczniowie
Nauczyciele i pracownicy
Księga Nauczycielska
----------------
Plan lekcji
Lista obecności
Oceny
Ogłoszenia drobne
----------------
Ogłoszenia
Mars - Wieża Kręgu Nauki Tajemnej
----------------
Podziemia
Parter
Piętro Pierwsze
Piętro Drugie
Piętro Trzecie
Piętro Czwarte
Piętro Piąte
Piętro Siódme
Piętro Ósme
Piętro Dziewiąte
Piętro Dziesiąte
Piętro Dwunaste
Tereny przy wieży
Shav-yer
----------------
Wschód
Zachód
Krzywe zwierciadło
----------------
Zdarzenia alternatywne
SB
----------------
SB
fora.pl
- załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by
phpBB
and
Ad Infinitum
v1.03
Regulamin